Zarządzanie procesowe nie kończy się na opisaniu przebiegu pracy. Jego prawdziwy test zaczyna się tam, gdzie jeden proces przechodzi przez kilka zespołów, funkcji albo organizacji. Materiał Polskich Linii Lotniczych LOT pokazuje, jak nadać takiej współpracy wspólny cel, podzielić odpowiedzialność i prowadzić zmianę bez tracenia z oczu codziennych operacji.
Case study powstało na podstawie wystąpienia Wiktorii Kalinowskiej, Kierowniczki Sekcji Ciągłego Doskonalenia w Obszarze Operacji Technicznych LOT. Nie jest to opis jednego projektu zakończony tabelą twardych rezultatów. To praktyczny model prowadzenia inicjatyw, w których kilka stron musi jednocześnie realizować własne zadania, chronić ciągłość operacji i wspólnie poprawiać cały przepływ.
Zarządzanie procesowe w LOT — dlaczego współpraca jest częścią procesu
W organizacji o rozbudowanych operacjach wynik rzadko zależy od jednego działu. Każdy zespół może dobrze wykonywać swój fragment pracy, a cały proces nadal będzie zbyt wolny, niestabilny lub pełen zbędnych przekazań. Lokalna optymalizacja nie wystarcza, gdy wartość powstaje w przepływie między ludźmi.
Prezentacja LOT rozróżnia trzy konteksty współpracy. W jednym obszarze łatwiej o wspólne cele operacyjne i szybkie zrozumienie problemu. Między różnymi obszarami tej samej firmy pojawia się wspólny cel korporacyjny, ale także odmienne priorytety i punkty widzenia. W relacji z partnerem zewnętrznym współpraca skupia się na punktach styku, chociaż każda organizacja zachowuje własne cele biznesowe.
Im więcej granic przekracza proces, tym ważniejsze stają się uzgodnione reguły gry. Właśnie dlatego zarządzanie procesowe trzeba traktować również jako sposób organizowania współpracy — z jasno opisanym celem, rolami, rytmem komunikacji i metodą uczenia się na kolejnych zmianach.
Od silosów do wspólnego celu procesowego
Pierwszym krokiem nie jest wybór narzędzia Lean ani stworzenie rozbudowanego planu. Najpierw strony muszą ustalić, jaki rezultat chcą osiągnąć razem i dlaczego wymaga on współpracy. Wspólny cel działa jak filtr: pomaga odróżnić działania poprawiające cały proces od tych, które jedynie przesuwają problem do następnego zespołu.
To szczególnie ważne, kiedy mierniki lokalne prowadzą do sprzecznych zachowań. Jeden obszar może dążyć do maksymalnego wykorzystania własnych zasobów, drugi do skracania kolejki, a partner zewnętrzny do ograniczenia kosztu obsługi. Bez nadrzędnego celu każda strona może racjonalnie optymalizować swój fragment, pogarszając jednocześnie wynik całego procesu.
Wspólny cel nie usuwa różnic między zespołami. Sprawia, że można nimi zarządzać w odniesieniu do wyniku całego procesu.
Dobrą praktyką jest opisanie celu językiem rezultatu, a nie listy zadań. „Przeprowadzić warsztat” albo „wdrożyć system” to działania. Celem procesowym może być natomiast skrócenie reakcji, ograniczenie błędów na styku lub zwiększenie przewidywalności przepływu. Dopiero wtedy można dobrać właściwy sposób pracy.
Zarządzanie procesowe: cztery kroki uruchomienia współpracy
Model przedstawiony przez LOT porządkuje rozpoczęcie współpracy w czterech krokach. Ich kolejność jest istotna: cel poprzedza dobór zespołu, zespół poprzedza podział prac, a monitorowanie zamyka pętlę uczenia się.
1. Kick-off: cel i wartości
Spotkanie otwierające powinno odpowiedzieć na kilka prostych pytań: jaki problem rozwiązujemy, co będzie wspólną wartością, gdzie przebiegają granice inicjatywy i po czym poznamy postęp. To również moment na uzgodnienie zasad komunikacji oraz sposobu podejmowania decyzji. Dobrze przeprowadzony kick-off ogranicza późniejsze spory o znaczenie celu.
2. Struktura osobowa: wiedza i kompetencje procesowe
Zespół powinien łączyć osoby znające treść pracy z osobami potrafiącymi poprowadzić analizę procesu. Sama znajomość metod doskonalenia nie zastąpi doświadczenia operacyjnego. Z drugiej strony eksperci merytoryczni, pozostawieni bez wspólnej metody, mogą długo dyskutować o szczegółach bez dojścia do decyzji. LOT wskazuje więc na potrzebę połączenia zespołu merytorycznego i procesowego oraz jednoznacznego ustalenia ról.
3. Struktura zadaniowa: strumienie i odpowiedzialność
Duże wyzwanie warto podzielić na logiczne strumienie pracy, ale nie wolno zgubić zależności między nimi. Dla każdego zadania trzeba wskazać właściciela, oczekiwany rezultat, termin i sposób przekazania wyniku. W praktyce ogranicza to sytuacje, w których wszyscy uczestniczą w projekcie, lecz nikt nie czuje się odpowiedzialny za domknięcie konkretnego tematu.
4. Monitorowanie: postęp, wnioski i rozwiązania na przyszłość
Monitorowanie nie powinno sprowadzać się do odpytywania z terminów. Jego rolą jest także wychwytywanie przeszkód, sprawdzanie założeń i wspólne tworzenie rozwiązań, które można wykorzystać przy kolejnych inicjatywach. Dzięki temu projekt pozostawia po sobie nie tylko rezultat, ale również lepszy sposób współpracy.
Zarządzanie procesowe: 5 modeli wspólnego doskonalenia
Nie każda współpraca musi od razu przyjmować formę dużego projektu transformacyjnego. LOT pokazuje pięć modeli, które można dobrać do dojrzałości relacji, ryzyka zmiany i rodzaju problemu.
Benchmarking partnerski
Partnerzy porównują sposoby działania, uczą się od siebie i nazywają różnice bez automatycznego kopiowania rozwiązań. Wartością benchmarkingu jest dobre pytanie: dlaczego dany standard działa w określonym kontekście i jakie warunki trzeba spełnić, aby wykorzystać jego logikę gdzie indziej?
Wspólne retrospektywy
Retrospektywa przenosi uwagę z szukania winnego na zrozumienie mechanizmu. Strony analizują, co zadziałało, gdzie powstały trudności i co należy zmienić w następnym cyklu. Regularność ma tu większe znaczenie niż rozbudowana forma.
Wymiana ekspertów
Czasowe włączenie eksperta do pracy drugiego zespołu skraca drogę od opisu problemu do jego zrozumienia. Ułatwia też budowanie wspólnego języka. Warunkiem jest jasno określony cel wymiany — nie chodzi o dodatkową parę rąk, lecz o transfer wiedzy i zdolności rozwiązywania problemów.
Pilotaże procesowe
Pilotaż pozwala sprawdzić nowy przebieg pracy na ograniczonym obszarze. Zamiast od razu skalować rozwiązanie, zespół testuje role, standardy, przekazania i mierniki. To szczególnie użyteczne, gdy zmiana dotyka kilku obszarów, a koszt błędnego założenia jest wysoki.
Pilotaże technologiczne
Technologia może wesprzeć dobry proces, ale nie zastąpi jego uporządkowania. Pilotaż technologiczny powinien więc sprawdzać jednocześnie narzędzie, sposób pracy i reakcję użytkowników. Jeżeli cyfryzuje się niejasne odpowiedzialności albo zbędne przekazania, problem staje się tylko szybszy i trudniejszy do zauważenia.
Zarządzanie procesowe podczas realizacji projektu
Po dobrym starcie potrzebny jest rytm, który utrzyma współpracę. Prezentacja LOT skupia ten etap wokół trzech obszarów: komunikacji, monitorowania postępu i wdrażania zmian.
- Komunikacja: strony uzgadniają kanały, częstotliwość i odbiorców informacji. Sama liczba spotkań nie buduje przepływu informacji; kluczowe są przejrzystość oraz zaufanie pozwalające wcześnie zgłaszać ryzyko.
- Monitorowanie postępu: ustalony rytm przeglądów pomaga nadzorować terminowość, usuwać przeszkody i podejmować decyzje wymagające wsparcia sponsorów. W większych inicjatywach rolę tę może pełnić komitet sterujący.
- Wdrażanie zmian: każda zmiana powinna kończyć się podsumowaniem, zebraniem informacji zwrotnej i wskazaniem kolejnego usprawnienia. W ten sposób projekt łączy dostarczanie wyniku z ciągłym doskonaleniem.
Tak rozumiane zarządzanie procesowe nie tworzy dodatkowej warstwy biurokracji. Jego zadaniem jest zmniejszenie liczby niejasności: kto decyduje, co jest aktualnym priorytetem, gdzie pojawiło się odchylenie i kiedy potrzebna jest eskalacja.
Zarządzanie procesowe – jak wdrażać zmianę?
W operacjach lotniczych wiele procesów musi działać nieprzerwanie. Zmiany nie można więc projektować w oderwaniu od bieżącej pracy, a następnie po prostu „włączyć” w wybranym dniu. Model LOT opisuje przejście przez trzy stany: obecny, projektowany i przyszły.
- Stan obecny: zespół wskazuje miejsca wymagające poprawy, obserwuje rzeczywisty przebieg i odróżnia objawy od przyczyn. Jednocześnie chroni ciągłość operacji.
- Projektowanie: rozwiązanie przechodzi analizę ryzyka. Ustalane są odpowiedzialności, plan testów i konsultacje z osobami wykonującymi pracę oraz odbiorcami procesu.
- Stan przyszły: wdrożony standard nadal podlega krytycznej ocenie. Użytkownicy raportują uwagi, a organizacja traktuje zmianę jako kolejny krok, nie jako zamknięcie możliwości doskonalenia.
Korzyści zarządzania procesowego wskazane przez LOT
W materiale konferencyjnym wskazano cztery główne kierunki korzyści: krótszy czas reakcji w codziennej współpracy, ujednolicenie procesów i ograniczenie marnotrawstwa, wzrost jakości połączony ze standaryzacją oraz automatyzację. Wspólny cel może dodatkowo wzmacniać strategiczne partnerstwo, motywować uczestników i przyspieszać uczenie się między zespołami.
Warto zachować precyzję: prezentacja nie publikuje wartości liczbowych ani badania potwierdzającego końcowy rezultat konkretnego projektu. Są to kierunki efektu raportowane przez LOT, a nie dane pozwalające obliczyć procent poprawy. W artykule celowo nie dopisujemy wyników, których materiał źródłowy nie zawiera.
Zaufanie jako infrastruktura procesu
Nawet najlepsza mapa procesu nie pokaże wszystkiego, jeżeli uczestnicy zbyt późno mówią o ryzyku, chronią własny obszar albo unikają trudnych informacji. LOT przedstawia budowanie współpracy jako drogę od relacji, przez transparentność granic i pokonywanie barier, do poczucia odpowiedzialności.
Zaufanie nie oznacza braku kontroli. Oznacza możliwość otwartego powiedzenia: „tego nie rozumiemy”, „to założenie się nie potwierdziło” albo „ten termin jest zagrożony”. Dzięki temu problem pojawia się w systemie zarządzania wcześniej, kiedy można jeszcze podjąć prostą korektę.
Cztery praktyki, które utrzymują współpracę
Na końcu prezentacji LOT formułuje cztery krótkie zalecenia. Razem tworzą prosty system utrzymania współpracy po zakończeniu pierwszego entuzjazmu.
- Wspólne KPI. Miernik powinien opisywać wynik przepływu, a nie wyłącznie aktywność jednego zespołu.
- Zacieśnianie współpracy. Relacja rozwija się poprzez wspólne rozwiązywanie realnych problemów, nie przez deklaracje.
- Codzienne zaufanie. Przejrzystość musi być widoczna w rutynowych decyzjach, komunikacji i reagowaniu na odchylenia.
- Informacja zwrotna i korekty. Standard współpracy powinien być poprawiany tak samo jak każdy inny standard procesu.
Najczęstsze ryzyka we współpracy procesowej
Z modelu przedstawionego w case study można wyprowadzić kilka praktycznych ryzyk. To wnioski redakcyjne oparte na logice materiału, a nie lista incydentów zaraportowanych przez LOT.
- Cel zapisany jako zadanie. Zespół kończy aktywności, ale nie wie, czy poprawił wynik procesu.
- Brak właściciela na styku. Każda strona odpowiada za swój obszar, a nikt za jakość przekazania.
- Zbyt szeroki pierwszy krok. Duży zakres utrudnia testowanie założeń i rozmywa odpowiedzialność.
- Technologia przed standardem. Narzędzie cyfrowe utrwala niespójny sposób pracy.
- Przeglądy skupione wyłącznie na terminach. Problemy są raportowane, lecz zespół nie uczy się na ich mechanizmach.
- Lokalne KPI silniejsze niż cel wspólny. Racjonalne decyzje działów prowadzą do nieracjonalnego wyniku całego procesu.
Praktyczna checklista przed uruchomieniem inicjatywy
Organizacja, która chce wykorzystać ten model, może rozpocząć od dziesięciu pytań:
- Czy problem rzeczywiście przekracza granicę jednego zespołu?
- Jaki wspólny rezultat uzasadnia współpracę?
- Które lokalne cele mogą być z nim sprzeczne?
- Kto zna rzeczywistą pracę, a kto poprowadzi analizę procesu?
- Gdzie znajdują się najważniejsze punkty styku?
- Jak zostaną podzielone role, zadania i decyzje?
- Jaki model będzie najlepszym pierwszym krokiem: benchmarking, retrospektywa, wymiana ekspertów czy pilotaż?
- Jak ochronimy ciągłość operacji podczas testu?
- Jakie wspólne KPI pokaże rezultat całego przepływu?
- Kiedy i w jaki sposób zespół podsumuje wnioski?
Jeżeli odpowiedzi są niejasne, nie oznacza to, że projekt trzeba zatrzymać. To sygnał, że najpierw warto dopracować architekturę współpracy. Taki wysiłek zwykle kosztuje mniej niż późniejsze korygowanie nieporozumień podczas wdrożenia.
Zarządzanie procesowe – czego uczy case study LOT
Najważniejsza lekcja nie dotyczy pojedynczego narzędzia. Zarządzanie procesowe wymaga stworzenia warunków, w których różne zespoły mogą patrzeć na wspólny przepływ, podejmować decyzje na podstawie tego samego celu i bezpiecznie zgłaszać odchylenia.
Model LOT łączy twardą strukturę — cele, role, zadania, KPI i rytm monitorowania — z miękkimi warunkami powodzenia: relacją, transparentnością, zaufaniem i gotowością do korekty. Rozdzielenie tych dwóch wymiarów osłabia zmianę. Sama relacja może nie doprowadzić do wyniku, a sama procedura nie zapewni szczerej informacji o problemie.
Dlatego dobrym początkiem nie jest tworzenie idealnego modelu docelowego. Jest nim wspólny, ograniczony pilotaż, w którym uczestnicy uzgadniają rezultat, testują sposób pracy, mierzą efekt i poprawiają zarówno proces, jak i własną współpracę.
Więcej informacji o organizacji i jej działalności znajduje się na oficjalnej stronie Polskich Linii Lotniczych LOT.
FAQ: zarządzanie procesowe w praktyce
Czym różni się zarządzanie procesowe od zarządzania projektem?
Projekt ma określony początek, zakres i koniec. Proces działa stale i tworzy powtarzalny rezultat. Projekt może usprawnić proces, ale po jego zakończeniu potrzebne są właścicielstwo, standard, mierniki oraz rytm dalszego doskonalenia.
Czy wspólny KPI zastępuje mierniki działowe?
Nie. Mierniki lokalne nadal pomagają zarządzać konkretnym obszarem. Wspólny KPI powinien jednak pokazywać, czy współpraca poprawia wynik całego przepływu i zapobiegać optymalizacji jednego odcinka kosztem kolejnego.
Od którego modelu współpracy najlepiej zacząć?
Przy niskim zaufaniu lub niepełnym zrozumieniu procesu bezpiecznym początkiem może być benchmarking albo wspólna retrospektywa. Gdy problem jest już dobrze nazwany, warto przejść do ograniczonego pilotażu procesowego. Technologię najlepiej testować po uporządkowaniu celu i przebiegu pracy.
Czy prezentacja LOT potwierdza konkretne wyniki liczbowe?
Nie. Materiał wskazuje oczekiwane kierunki korzyści i dobre praktyki, ale nie publikuje wartości końcowych KPI dla jednego projektu. Z tego powodu case study opisuje model działania bez przypisywania LOT nieudokumentowanych rezultatów.
O autorce case study

Wiktoria Kalinowska jest Kierowniczką Sekcji Ciągłego Doskonalenia w Obszarze Operacji Technicznych Polskich Linii Lotniczych LOT. Specjalizuje się w doskonaleniu procesów w środowisku lotniczym, prowadzeniu inicjatyw przekrojowych oraz budowaniu współpracy między zespołami. W swoim podejściu łączy strukturę zarządzania procesowego z praktyką operacyjną, zwracając szczególną uwagę na wspólny cel, odpowiedzialność, zaufanie i bezpieczne wdrażanie zmian w procesach, których nie można po prostu zatrzymać na czas projektu. Zobacz profil Wiktorii Kalinowskiej na stronie Leantrix.
Artykuł powstał na podstawie materiałów zaprezentowanych przez Wiktorię Kalinowską podczas 2nd Lean TWI Summit, 11 czerwca 2025 r. Ilustracje są autorskimi opracowaniami Leantrix na podstawie publicznie przedstawionej logiki case study. Nie odwzorowują dokumentacji operacyjnej LOT.

Praktyk programu Training Within Industry i Lean Management.
Wykłada na Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. Jest autorem i współautorem kilku pozycji literaturowych poświęconych programowi TWI.
Obecnie pełni funkcję partnera zarządzającego w firmie LeanTrix, jak i master Trenera Na Europę. Dodatkowo zaangażowany jest w projekty takie eTWI System i Lean Community
Prowadził projekty między innymi dla: Lotte Wedel, Danone, Kompania Piwowarska, eobuwie.pl, Arvato, Whirlpool, B/S/H, Geberit, RECARO, Tenneco, Sumitomo Electric, Stadler, Vesuvius Poland












